O jednym z największych kłamstw, jakie usłyszałam...

Pamiętacie ten piękny dzień ze swojego życia, kiedy to po raz pierwszy, pełni entuzjazmu i ogromnych nadziei na cudowne przygody, ruszyliście do szkoły i zostaliście uczniami pierwszej klasy podstawówki? Wtedy też, niektórzy z nas usłyszeli takie słowa jak „To będzie najlepszy czas Twojego życia!”, ja też należałam do tych osób i głęboko w to uwierzyłam.  Zajęło mi jakiś miesiąc żeby zrozumieć, że to było jedno z większych kłamstw jakie usłyszałam w swoim życiu...

Co więcej, to kłamstwo towarzyszyło mi przez następne siedem lat mojego życia i było z uporem powtarzane przez moich rodziców oraz rodzeństwo. Ale nie, nie ma głupich! Po upływie roku -  kiedy to jeszcze próbowałam wmówić sobie, że to kłamstwo może jednak jest prawdą -  przestałam się oszukiwać i zrozumiałam, że jednak nie, nie ma mowy, że będzie lepiej. 
Oczywiście rozumiem, że są osoby dla których lata szkolne są najlepszym okresem ich życia i później wspominają je z sentymentem. Chociaż z drugiej strony, może to jedynie wynik idealizowania wspomnień?
Cóż, ja nigdy nie należałam do osób, które w szkole czuły się dobrze. No bo wyobraźcie sobie dziewczynkę, nieśmiałą, z wadą wymowy, wyglądającą jakby zamiast normalnych posiłków jadła tylko pączki, z zezem i do tego z trudem stawiającą kroki. Nie oszukujmy się, byłam żywą tarczą dla każdego „szkolnego dręczyciela”! Serio, przez pierwszych siedem lat mojej przygody ze szkołą, brakowało mi jedynie wielkiego neonu nad głową z napisem typu „Dowal mi!”. 
Z nauką w moim przypadku też nie było fantastycznie. To znaczy, jeśli chodzi o taki piękny przedmiot jak język polski to owszem, ukochałam go sobie od początku. Ale kto na Boga, wymyślił, że matematyka jest ważna?! No komu to potrzebne do szczęścia, ja się pytam?! 
Z czasem dorosłam i podstawówka siłą rzeczy musiała zmienić się na liceum. Z którego (dzięki Bogu) wyleciałam z hukiem. 
I teraz pomyślicie sobie „Co z niej za wariatka, że cieszy się z wywalenia ze szkoły?” Może i wariatka, ale gdyby nie fakt, że liceum w normalnym trybie nie ukończyłam, chyba miałabym problem ze zbudowaniem w odpowiedni sposób swojej osobowości. To dopiero po wyleceniu na zbity pysk, zaczęłam pracować nad swoją psychiką i rozumieć, że jednak lepiej odnajduję się w świecie, gdzie nauka nie jest aż tak ogromnym priorytetem. Dopiero gdy osoby mówiące, że „Okres nauczania jest najlepszym w Twoim życiu.” albo „Bez dobrych studiów niczego nie osiągniesz!” ucichły – ja zrozumiałam,że to jedna wielka bzdura i największe kłamstwo!
Powiedzmy sobie szczerze – szkoła nie pomogła mi rozwinąć ani jednego z zainteresowań. Co więcej system nauczania pomógł mi jedynie w tym, że zaczęłam w siebie wątpić. Nie byłam orłem w nauce i sądziłam, że to położy się wielkim cieniem na mojej przyszłości. Tymczasem, w chwili gdy zaczęłam pracować nad sobą i – może powoli, ale jednak – rozumieć co chciałabym robić dalej, okazało się, że bycie orłem w szkole w ogóle nie jest mi do tego potrzebne. 
Nie zrozumcie mnie źle, nauka jest ważne i sama mimo wielu przeciwności jej nie porzuciłam. Rozumiem też osoby, które uwielbiają szkołę i świetnie się w niej odnajdują bo nie są „cichymi myszkami” jak to określali niektórzy z moich nauczycieli. Jednak nie zapominajmy, że są też osoby, które w szkole nie odnajdą się za żadne skarby tego świata a co więcej, takie osoby często (niestety) będą miały okazję usłyszeć,niekiedy nawet od nauczycieli, że przez to jacy są, nie osiągną wiele w swoim życiu. Bo nauka jest najważniejsza! 
Czy możemy skończyć rozpowszechniać takie brednie na prawo i lewo, proszę? 
Osobiście nie uważam, że kiedykolwiek wspomnę czasy szkolne z ogromną tęsknotą. Nie ma mowy. Dlatego też uważam, iż mówienie komuś, że to najlepszy czas w jego życiu, nie ma sensu a co więcej , bardzo często mija się z prawdą. 
Prawdziwe życie zaczyna się dopiero po okresie nauczania i w wielu przypadkach jest o wiele przyjemniejsze niż lata spędzone w szkolnej ławce.

10 komentarzy:

  1. Super post napisałaś😊 szkola byla ekscytująca tylko kiedy się do niej nie chodziło jeszcze. Jako osoba dorosla w swojej pracy uzywam mniej niz 5% procent tego co sie nauczylam w szkole. Mysle ze nie wiele wiecej używam w życiu codziennym. Cala wiedza i doświadczenie plyna z tego co sie nauczylam sama na wlasna rękę lub z praktyki w pracy itd. Teoria o wszystkim i niczym tego ucza w polskiej szkole. Lepszy o wiele jest system edukacji na Islandii. Tak od pierwszych klas szkoły promuje i popycha sie dziecko do tego w cztn jest dobre i co go interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i tak ale porównaj sobie życie dorosłe, kiedy na czas nie dotrzesz do pracy szef opieprzy cię a jak samochód ci nie odpali też spróbuj wytłumaczyć szefowi, bo przecież nie ma na każdego z rocznika miejsce kierownicze i ciepła posadka. Wyobrazi sobie że nie każdy ma ustawione życie i na produkcji musi zasuwać i o 3 rano wstać by dojechać do pracy, to uwierz mi że wstanie o 6 do szkoły to mały pryszcz. Nawet jak komusi dokuczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dużo zależy od tego jak podchodzi się do swojego życia. Oczywiście, że nie zawsze dorosłe życie będzie doskonałe i spada na nas o wiele więcej obowiązków niż za czasów szkolnych ale też w tym czasie zdobywa się o wiele większe doświadczenie. I szczerze wolę co jakiś czas zmierzyć się z dorosłym życiem które daje w kość niż ponownie wrócić do szkolnej ławki. Ale jak mówiłam - wszystko zależy od człowieka i tego jak podchodzi do pewnych spraw :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Twoim zdanie. Mi dużo ludzi mówiło, że czas liceum będzie najlepszym czasem mojego życia, jedyne o czym marzę to zamknąć już ten rozdział za sobą. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście również cieszę się, że okres nauki mam dawno za sobą. I zaczęłam budować siebie na nowo. I poznałam ludzi, którzy pokazali, że nie każdy musi być ch**em.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybacz mi, ale uśmiałam się z tego zdania "wyleciałam z hukiem" :D Ja byłam bardzo nieśmiała w początkowych latach, a to dzięki temu że byłam najmniejsza, bardzo cicho mówiłam i traktowano mnie ni to jak przedszkolaka, ni to jak maskotkę. Studiów nie skończyłam i nie mam jakiegoś żalu do siebie. Żal mam że posłuchałam starszych, skończyłam mimo woli szkołę, która była pomyłką i nie rzuciłam tego w porę. Warto słuchać siebie, nie innych. Oni w Twoją skórę nie wlezą i nie przeżyją życia za Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się! Rok temu skończyłem liceum i odnoszę wrażenie, iż polski system edukacji jest totalnie skopany. Uczymy się totalnie niepotrzebnych rzeczy, a nauczyciele często nienawidzą swojej roboty i nie przykładają się do swojego przedmiotu. Do tego kwestia młodzieży, która potrafi być nie do zniesienia. W taki właśnie sposób ludzie często zamiast wynosić ze szkoły wartościowe informacje, to wynoszą początkowe stadium depresji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tego co pamiętam każdy mi wmawiał ' liceum jest najlepszym czasem '. Po pierwszym dniu w licem już wiedziałam co się święci. Od tej pory nauczyłam się z dystansem podchodzić do zdania innych.
    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pogląd, że wykształcenie wyższe jest konieczne, to chyba niestety przeżytek z czasów, gdy dostać się na studia to było niewiadomo co. Dzisiaj, niestety, dyplom niczego nie daje, nie załatawia i nie udowadnia. Tak czy inaczej, obowiązkową edukację po coś wprowadzono - więc mimo że wierzę, że nie każdemu książki potrzebne do bycia szczęśliwym/osiągnięcia sukcesu, a system nie działa tak, jak powinien, to i tak wszyscy powinniśmy przez to przejść. Choćby i po to, żeby dowiedzieć się, że to nie dla nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście uważam tak samo. Jednak przykro mi, że dla wielu osób te czasy to męczarnia i bardzo często pozostawiają ślady na psychice które wpływają na późniejsze życie.

      Usuń