Introwertyczne powroty

Podobno początki są najtrudniejsze. A ja patrzę sobie teraz na mojego bloga i uświadamiam sobie jak długo mnie tutaj nie było i zaczynam myśleć, że to powroty są o wiele trudniejsze. Dlatego dzisiaj, zamiast „normalnego wpisu”, postanowiłam, że wrzucę wpis w którym troszeczkę się wytłumaczę. 

Ostatni wpis jaki możecie widzieć na tym blogu to recenzja książki z marca. Wiem, że później dodałam jeszcze jakiś wpis ale nie byłam z niego zadowolona. Po tym jak go usunęłam, uznałam, że pora zrobić sobie przerwę od pisania. Jednak nie sądziłam, że ta przerwa potrwa aż tyle miesięcy. 
Do dziś mam wrażenie, że moje życie dosłownie zwariowało w kwietniu. Wyjazdy, książki, bliscy. To wszystko miało mi pomóc ogarnąć coraz większy bałagan w mojej głowie. W międzyczasie pojawiały się pomysły na nowe tematy, na powrót do życia w Social Mediach, ale nie czułam się na tyle dobrze by śmiało wyrażać swoje zdanie na różne tematy. Aż w końcu zrezygnowałam z tego zupełnie i uznałam, że nie warto już o tym myśleć. Zamiast tego coraz bardziej skupiałam się na swojej psychice i byłam w pełni świadoma tego, że jest z nią coraz gorzej. 
Ci z Was, którzy czytają mnie od dłuższego czasu wiedzą pewnie, że cierpię na nerwicę natręctw. Jednak muszę szczerze przyznać, że przestałam się tym zajmować, nie miałam zamiaru jej leczyć. Pomyślałam, że skoro radziłam sobie tyle lat, nie widząc o jej istnieniu to i teraz poradzę sobie bez leków i terapii. Cóż...powiedzmy, że nerwica postanowiła pokazać mi jak bardzo mylne jest moje myślenie. W chwili gdy nie byłam w stanie przespać nocy bez natłoku myśli a ataki paniki towarzyszyły mi co drugi dzień, musiałam porzucić swój sposób myślenia. Przyszła pora na wizytę u nowego psychiatry. 
Tym razem schowałam swoją durną dumę do kieszeni i zgodziłam się na przyjmowanie leków. Muszę przyznać, że pierwszy miesiąc na tych lekach był dosyć zabawny. Jedyne co tak naprawdę z niego pamiętam to fakt, że moje łóżko było zaskakująco wygodne bo byłam w stanie przespać cały dzień i to, że chyba nigdy w życiu nie wypiłam aż tak dużej ilości wody jak w tamtym miesiącu. O, i moje zaskakujące zmiany nastrojów też były niczego sobie. Ale przeżyłam ten miesiąc. Następne stawały się coraz łatwiejsze. 
Długo jeszcze zastanawiałam się czy aby na pewno znowu bawić się w Internety. Czy nie lepiej by było usunąć wszystko i więcej nie wypowiadać swojego zdania.  Przecież tutaj nikt mnie nie pamięta a  na ważne tematy wypowiada się już wiele osób. 
Ale nagle okazało się, że na świecie jest wiele tematów, które wywołują kontrowersje. Możliwe, że już wiele osób wypowiadało się na ten temat. Ale może akurat przez mój wpis, o danej sprawie dowie się jeszcze ktoś inny i zmieni trochę zdanie na dany temat. Kto wie? Poza tym lubię korzystać ze swojego prawa do wypowiedzi. 
Nie obiecuję, że wpisy będą pojawiały się w ilościach hurtowych bo tym razem stawiam przede wszystkim na jakość tego co wstawiam na bloga. Chociaż może zawsze tak było... 
Nie wiem czy jest jeszcze we mnie jakiś „dar” do pisania o ważnych rzeczach ale spróbować zawsze warto. Mam nadzieję, że mimo mojej długiej nieobecności znajdzie się tutaj jeszcze ktoś taki, kto chętnie przeczyta moje wypociny i podejmie ze mną dyskusję na ważne i mniej ważne tematy. 
Liczę na to, że razem uda nam się przywrócić to miejsce do życia.

5 komentarzy:

  1. Fajnie, że zdecydowałaś się wrócić, zawsze warto popróbować, być może stanie się to i dla ciebie jakimś wsparciem :)
    Ja napisałam ostatnio głębszy post i jestem w szoku ile osób pisze mi rzeczy, których nigdy od nikogo nie usłyszałam :)
    Super, że miesiąc za tobą, niełatwy temat, ale będzie coraz lepiej na pewno :)

    live-telepathically.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Sama niedawno wróciłam do blogowania z takiego samego powodu jak ty - chęć wypowiadania swojego zdania. Jednak nic sobie nie zarzucam. Myslalam, że będę zalewać blog postami, a jednak jest na odwrót. I mi to pasuje.
    A tobie zycze dużo zdrówka!;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powroty i odejścia to normalna rzecz, czasem trzeba odpocząć od wszystkiego a kiedy nam się to uda pomysły same wpadają, jedne po drugim! ;)

    https://paniodsztuki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio też nie odzywałem się na swoim blogu,ale ostatnio zaczęło mi tego bardzo brakować więc postanowiłam wrócić.

    OdpowiedzUsuń