Co dalej z tą edukacją?

Muszę się Wam przyznać do tego, że w ostatnim czasie brakuje mi czasu na to by, być na bieżąco ze sprawami, które dotyczą życia społecznego. Jednak parę tygodni temu dosyć głośna stała się sprawa nauczania edukacji seksualnej w szkołach. I od razu mówię, że nie chcę tu odnosić się dokładnie do tej sprawy ale pomyślałam, że to dobra okazja by porozmawiać o poziomie na jakim wychowanie do życia w rodzinie jest w polskich szkołach w tym momencie. 

Uwierzcie mi, że zawsze byłam osobą ciekawą świata i fascynowały mnie tematy, które z jakiś względów w naszym społeczeństwie uważane są za tematy tabu. Jednym z takich tematów jest wszystko co dotyczy się seksualności człowieka, więc kiedy dowiedziałam się, że w końcu jestem w odpowiednim wieku by zaczęto o tym ze mną rozmawiać w szkole byłam naprawdę uradowana. Jakież było moje rozczarowanie, gdy zobaczyłam jak te zajęcia wyglądają w rzeczywistości. 
Do dzisiaj pamiętam nauczyciela, który został wyznaczony do tego zadania. Pamiętam też jego skrępowanie gdy musiał wypowiedzieć słowa takie jak „penis” czy „pochwa” i jeszcze większe skrępowanie gdy musiał poruszyć temat miesiączki z grupą piętnastu dojrzewających dziewczyn. 
Z przykrością muszę dziś przyznać, że z tych lekcji nie wyniosłam nic oprócz paczuszki małych, pachnących kwiatkami podpasek. Nadmienię jeszcze, że byłam wtedy w gimnazjum więc uważam to za wiek jak najbardziej odpowiedni do znacznie poważniejszych nauk  na temat człowieka. 
I tu pojawia się moje pytanie; Po co nauczać w szkole o seksie w takiej formie jaką widzimy teraz? Czy to naprawdę daje dzieciakom to czego potrzebują i oczekują? 
Musimy sobie uświadomić w tym miejscu, że seksualność i seks to dwie inne sprawy. Dwie różne a jednak obie z nich są w pełni naturalne dla człowieka. Społeczeństwo -moim zdaniem w pełni niepotrzebnie – zrobiło z tego temat tabu. Przez to, teraz żyjemy w świecie w którym szesnastolatek może już uprawiać seks ale dostarczenie mu wiedzy na temat seksu i jego seksualności bardzo kuleje. 
UWAGA, teraz wsadzę kij w mrowisko! Jestem zdania, że rozmowy na temat SEKSUALNOŚCI powinny odbywać się już od najmłodszych lat. Nie znaczy to, że chcę by dzieci były nauczane o stosunku seksualnym i wszystkim co się go dotyczy. Jednak uważam, że już dzieci mają pełne prawo wiedzieć czym jest seksualność. Pamiętajmy też, że dzieci nie podejdą do tematu tak jak osoby dorosłe i nie skojarzą tego od razu z czymś nieczystym. Jednak umożliwi się im wtedy dojście do wiedzy o tym czym jest zły dotyk. Wiedzy o tym, że mają prawo mówić głośno o tym, że ktoś traktuje ich ciało tak jak one sobie tego nie życzą. Czy naprawdę nie chcemy by chociaż w tej kwestii dzieci wiedziały więcej? Ile to razy dziecko boi się powiedzieć o tym, że doznało krzywdy ze strony dorosłego tylko dlatego, że uważa iż osoba dorosła „mogła tak zrobić” albo „to była tylko zabawa”. Potem taka „zabawa” zostawia nieodwracalne ślady na psychice dziecka, często nieuleczalne. Dopiero jako osoba dorosła ma odwagę mówić. A może dopiero jako osoba dorosła ma świadomość tego, że to co działo się w jej dzieciństwie było złe? Bo kto i kiedy wcześniej miał jej/jemu uświadomić, że coś jest nie tak jak być powinno? Owszem, dziecko może przeczuwać, że to jest złe, może cierpieć. Ale może też BAĆ SIĘ MÓWIĆ, bo przecież „to są sprawy dla dorosłych”. 
KIJ W MROWISKO NUMER DWA: Dlaczego nie mówimy młodzieży od dwunastego roku życia, że inna orientacja seksualna to nic złego? Tak, zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób jest to szokujące a jeszcze bardziej szokujące i ciężkie do zrozumienia jest to, że homoseksualizm – tak samo jak heteroseksualizm – istniał od zawsze. Nie jest to wymysł młodego pokolenia a bycie biseksualnym nie oznacza, że taka osoba nie może się po prostu zdecydować z kim chce być. 
Tak kochani, homoseksualizm istniał od dawna i jestem przekonana, że wiele sławnych do dziś ludzi, których uważamy za przykład dla społeczeństwa, miało inną orientację seksualną niż ta powszechnie akceptowana. 
Kiedy zamiast mówienia o tym, jakie to złe i niepotrzebne zaczniemy mówić, że jest to normalne? Że każdy ma prawo do czucia tego co czuje? Kiedy w końcu ludzie innej orientacji będą w pełni bezpiecznie mogli mówić o tym kogo kochają? I nie, nie chodzi mi o to, żeby nagle każdy stawał się homoseksualistą czy biseksualistą. Ale o ile spokojniej byłoby na tym świecie, gdyby ludzie w końcu zaakceptowali, że świat ma różne oblicza. Ile młodych osób mogłoby wyjść z cienia w którym teraz niestety siedzą ze względu na strach przed tym, czy ich środowisko zaakceptuje prawdę na ich temat! Ile młodych żyć można by uratować przed samobójstwem gdyby tylko okazać im trochę zrozumienia i od zawsze mówić, że nie ma czegoś takiego jak zła i grzeszna orientacja seksualna? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? 
Skoro jestem przy dosyć kontrowersyjnych dla wielu tematach to poruszę jeszcze jeden z nich. Chodzi mi o FILMY DLA DOROSŁYCH. To też temat zakazany. A wiecie co smakuje najlepiej w wieku dojrzewania? Właśnie takie zakazane tematy. Fakt, każda strona przed wejściem dalej wymaga od nas zaznaczenia okienka z oświadczeniem, że mamy osiemnaście lub więcej lat. A co jeśli nie mamy a i tak zaznaczymy to okienko? Nagle przyjdzie do nas Duch Święty i uderzy w nas piorunami jak Zeus? Pominę już kwestię tego, że zezwolenie na seks dostajemy od społeczeństwa szybciej niż na przeglądanie takich stron – ten zabieg w pełni rozumiem i popieram. 
Jednak nawet ja jako grzeczna z natury dziewczyna obejrzałam pierwszy taki film w wieku czternastu czy piętnastu lat. Absolutnie nie dlatego, że czułam ogromną potrzebę seksualną. Kierowała mną ogromna ciekawość tego co było tak zakazane! O dziwo nie zadziałało to na mnie w żaden konkretny sposób. Nie zaczęłam pragnąć stosunku seksualnego bardziej niż do tej pory i na pierwszy raz czekałam jeszcze długo bo wiedziałam, że do tego jeszcze nie dojrzałam. 
Trzeba jednak pamiętać, że ludzie są różni. U niektórych osób może stać się tak, że będą chcieli od razu spróbować wielu z tych rzeczy, które zobaczą na tych właśnie filmikach. Decydują się wtedy na seks zbyt szybko, z niewłaściwych przyczyn, często z niewłaściwą osobą. Mają też miejsca przypadki gdy takie osoby posuwają się – bardziej lub mniej świadomie – do zrobienia innej osobie ogromnej krzywdy tylko dlatego, że właśnie tego chcą spróbować. Osobiście uważam, że często dzieje się tak dlatego, iż nikt nie powiedział tym dzieciakom wcześniej o tym, że ciało swoje jak i innych osób trzeba szanować, że każdy ma pełne prawo do dojrzewania w swoim tempie i że „NIE” oznacza po prostu nie, nieważne czy mówi to dziewczyna czy chłopak. Ale tego typu wiedzy na pewno nie wyniosą z filmów pornograficznych. Takiej wiedzy mogą dostarczyć im tylko dorośli, którzy nie będą bali się otwarcie o tym rozmawiać a przecież nie każdy rodzic wie i chce rozmawiać o seksualności z własnym dzieckiem bo uważa, że w ten sposób CHRONI SWOJE DZIECKO PRZED ZŁEM TEGO ŚWIATA.
A co jeśli jest zupełnie odwrotnie? 
Co jeśli nie mówiąc o seksualności od samego początku, jedynym co robimy to narażanie dzieci na doznanie jeszcze większych krzywd ze strony tego całego świata?

6 komentarzy:

  1. Mała dygresja - to, że coś istniało "od zawsze" nie oznacza, że jest dobre i naturalne. Zło to istniało od zawsze.
    O seksualności należy rozmawiać -mimo to nie widzę zasadności , żeby takie zajęcia odbywały się w szkole - to rola rodziców. Jeśli chodzi o szkołę, jak najbardziej powinny się takie zajęcia odbywać w ramach biologii. Co się tyczy całej reszty czyli zasad moralnych, wartości to jedynie rodzice są w stanie przekazać dziecku "swój"sposób, to oni muszą je edukować w tym względzie, nie obcy ludzie. To oni powinni decydować, jaki pogląd na LGBT+ przekażą swoim dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, zło jest jak najbardziej naturalne i jak sama nazwa wskazuje złe. Ale i na to musimy być przygotowani wkraczając w życie i musimy mieć chociaż podstawy wiedzy o nim by wiedzieć czyn chcemy się w życiu kierować.
      Co do roli rodziców i ich poglądów to zgadzam się z Panią. W idealnym świecie takie rozmowy powinny być przeprowadzane przede wszystkim między rodzicem a dzieckiem. Jednak nie każdy rodzic poczuwa się do odpowiedzialności by o tym rozmawiać, nie każdy rodzic wie też JAK o tym rozmawiać. Oczywistym jest, że bardzo często w sposób naturalny przekazujemy dzieciom nasze poglądy na świat w wielu kwestiach - również w takich jak LGBT czy seksualność. Jednak nie oznacza to, że nasze poglądy są do końca odpowiednie czy choćby tolerancyjne.
      I proszę mnie źle nie zrozumieć, nie chcę przez to powiedzieć, że dzieciom na siłę powinno się mówić, że odmienność seksualna to rzecz z góry dobra, jednak jak najbardziej jestem za nauką tolerancji w szkole tak by nie szerzyć nienawiści która nie ma żadnych racjonalnych podstaw. Dlatego uważam, że lekcje tego typu to wręcz konieczność. Pozwólmy dzieciom z rodzin, które w jakiś sposób sprzeciwiają się takim rzeczom, choć poznać drugą stronę barykady. Niech to dziecko ma szansę z pełną świadomością i odpowiedzialnością później zdecydować co jest dobre a co nie do końca. Nie narażajmy ich na poznanie jedynie jednej z opcji. Myślę, że gdyby edukacja seksualna zniknęła ze szkół tak właśnie by się stało. Ludzie to gatunek stworzony do dyskusji i nie pozwalajmy na to by przyszłemu pokoleniu tego zabrakło.

      Usuń
  2. Moim zdaniem orientacja seksualna to osobista sprawa każdego człowieka. Wszystko mi jedno czy rozmawiam z homo czy z hetero - jeżeli ktoś jest dobrym i wartościowym człowiekiem to nie mam zamiaru go skreślać przez wzgląd na orientację. Tego też chcę nauczyć swoją córkę. Na razie ma 5 lat więc to za szybko na rozmowę o orientacji, ale tolerancji można uczyć na innych przykładach i jestem pewna, że to przełoży się na inne kwestie. Co do rozmów o seksie też uważam że to w dużej mierze rodzice powinni uświadamiać dzieci. Staram się być dla córki przyjaciółką żeby zawsze wiedziała, że z żadnym problem czy pytaniem nie jest sama. Dla mnie nie ma tematów tabu i z niczym nie będę czekała na szkołę z własnego doświadczenia wiem, że to kim jestem wyniosłam głównie z domu i żaden pedagog, nawet najlepszy, w moich oczach nie był ważniejszy czy mądrzejszy od mojej mamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. No jasne, że ludzie powinni się edukować, dowiadywać, szukać odpowiedzi. I nauka tolerancji jest jak najbardziej OK - tylko, że zaproponowany obecnie program nauczania tolerancji daleko poza nią wykracza - nawołuje już nie do tolerancji, ale do akceptacji, co jest zgoła innym pojęciem. Ponadto program zakłada mniej więcej (w niektórych formach dosłownie tak mówi!) coś takiego: Kamil nie może biegać,bo ma chorą nogę, sprawmy by reszta dzieci poczuła się źle z tego powodu, że ma zdrowe nogi(dzieci w rezultacie w ramach źle pojmowanej ...nie wiem....tolerancji??.. nie mogą biegać).
    Jeśli mówimy o edukacji w szkole (bo założyłam, że to właśnie chciałaś przekazać) to uważam, że edukacja nie powinna przekazywać uczniom ideologii, czyli mówić, co mają myśleć, a jedynie uczyć myśleć.
    Zauważ, że obecnie wypiera się dyskusję na rzecz jedynej, słusznej teorii i całe wychowanie seksualne jakoś dominuje kwestia płciowości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze? Nie wiem, co się w naszym kraju porobiło. Ostatnio koło kościoła zaczepiła mnie kobieta, która domagała się ode mnie podpisania jakiejś petycji, żeby zakazać edukacji seksualnej w szkołach. Odpowiedziałam, że jak dla mnie, to edukacja seksualna powinna być obowiązkowa i wzbudziłam oburzenie, bo przecież skoro kręciłam się w pobliżu kościoła, to powinnam jeszcze przyprowadzić całą rodzinę, żeby tę petycję podpisała.

    Tylko że... nie jestem jakimś przykładem zdegenerowanego lewaka ;) Ba! Chodziłam do katolickiej szkoły. I jeszcze większe ba! Miałam w niej, 15 lat temu, edukację seksualną! I nie mówię o takiej, na której mówi się tylko o metodzie kalendarzykowej (chociaż 2 lekcje WDŻ z jakąś katechetką też miałam), tylko taką z prawdziwego zdarzenia, z seksuologiem opowiadających o prezerwatywach, antykoncepcji, homoseksualizmie i fetyszach seksualnych. I jakoś ksiądz dyrektor się na to zgodził, ziemia nie przestała się kręcić - więc co się teraz zmieniło? Dlaczego próbuje się nam wmówić, że edukacja seksualna to coś złego i wręcz jednoznacznego z regularnym uczęszczaniem na orgie? Zupełnie tego nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edukacja seksualna w takiej formie o jakiej piszesz, to moim zdaniem coś co powinno funkcjonować we wszystkich szkołach. Osobiście przykro mi, że tak nie jest. Ludzie zapominają, że edukacja seksualna nie jest oparta tylko na jednym temacie. Edukacja seksualna to też nauka która powinna uczyć na przykład akceptacji własnego ciała a to jest przecież bardzo potrzebne w okresie dorastania. Lekcje edukacji seksualnej rażą wiele osób samą nazwą. W chwili gdy przeprowadzone przez seksuologa z doświadczeniem, zrobią więcej DOBREGO niż złego.
      Problem polega też na tym, że seksualność osobom dorosłym często kojarzy się bezpośrednio z seksem. Takie osoby zapominają o tym, że seksualność dla dziecka czy nastolatka jest czymś zupełnie innym i przede wszystkim wiąże się z ciekawością poznania świata.

      Usuń